5.08.2013



Na prowincji ciężko jest się wybić. Szczególnie jeśli dyssocjalna sąsiadka zerka z okna, „zachwycając się” Twoim iście interesującym żywotem. Poszło parę plotek, że grzesznie, że nie po ojcowemu… Synuś marnotrawny wylądował w wielkim mieście. I nareszcie może czuć się anonimowo – wszak dla tłumu jest tylko anonimowym tancerzem.
Przyjemnie jest czuć wolność nawet pod odstrzałem ciekawskich spojrzeń ludzi, którzy nic, absolutnie nic dla Ciebie nie znaczą. A uznanie w ich słowach i gestach to najlepsza nagroda. Wbrew pozorom – twarz musi pozostać niewzruszona. Ci ludzie nie widzą w Tobie osoby, tylko przedstawienie jakie odgrywasz. Nie możesz dać im tej satysfakcji, więc pozostań kamienną skałą. Na koniec wszyscy zaklaszczą.
Nikt nie wie kim jesteś, skąd pochodzisz ani po co to robisz. Nikt nie zastanawia się nad tym, że poza sceną którą tworzy ulica, posiadasz jeszcze drugie życie. Ale Tobie to odpowiada. Nie chcesz mieć z tymi ludźmi nic wspólnego. Niech zachwycają się, komentują i klaszczą. Czyż nie tego właśnie oczekiwałeś? Poklask u bezmózgiej widowni oraz samodoskonalenie w ciszy. Dzień za dniem ten sam scenariusz.

Kim Jun Su
22 lata / busker, tancerz uliczny
wieczorami dorabia w osiedlowym sklepiku całodobowym

 gunwo, pewnie poprawię (albo i nie).
no hej :3

18 komentarzy:

  1. Już nie pamiętasz dnia, w którym wyszedłeś z domu bez aparatu. Już nie pamiętasz dnia, w którym nie postrzegałeś ludzi przesz pryzmat niedoskonałości - emocji malujących się na twarzach, gry świateł i pokracznego ruchu, uwiecznionego na kliszy.

    Soowon, od lat polegałeś na tych trzech przymiotach, tworząc swoją sztukę. Może dlatego odniosłeś taki sukces... Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że w świecie, w którym każdy szuka ideału, ty pragniesz znaleźć kumulację cząstek niedoskonałości? Zastanawiałeś się kiedyś na tym, czy aby nie masz kompleksu Boga? Przecież mogłoby to wytłumaczyć ten twój niezdrowy pociąg do tworzenia perfekcji.

    Niedoskonałości szukasz wszędzie; w klubach, agencjach i na ulicach - wśród młodych i niedoświadczonych, starych i przeżartych świadomością o trudzie życia. Poświecasz temu coraz wiecej czasu, bo wpasowanie się w kanon piękna, staje się coraz bardziej pożądane... Przec co liczba nieidealnych ludzi w Seulu wciąż maleje. Chyba nikt, oprócz ciebie oczywiscie, tak bardzo tego nie żałuje.
    Jednak się nie poddajesz.
    Szukasz i dajesz szansę - sobie, im, wszystkim, wręczasz wizytówki i każesz do siebie dzwonić. I poświęcasz czas, swój boski czas, na tych wszystkich niedoskonałych. Kreując i odkrywając w nich na nowo pierwotną, nieco dziką, doskonałość.

    Przypadkowe zdjęcie. Trzecie, szóste, pięćdziesiąte. Twarze setek ludzi, zastygłe lub wykrzywione. A wśród nich jedna, wirująca i powtarzająca się na każdym ze zdjęć. Inna, choć pozornie taka sama.

    Pragniesz tej twarzy, Lee? Pragniesz, prawda?

    Nie możesz się opanować i dajesz ponieść się chwili. Mimo że jest za dobra, za bardzo zbliżająca się do ideału.

    Podchodzisz do niego, kiedy tylko siada na murku i zdyszany łapie powietrze. Z bliska jego twarz jest bardziej wypruta z emocji niż się tego spodziewałeś. Przez chwile wątpisz, czy aby dobrze wybrałeś, jednak uczucie - które ogarnia cię na samą myśl o tym, że mógłbyś z tego buskera stworzyć coś cholernie idealnego, napawa taką podnietą, że już nie możesz się wycofać. Kilka lat temu - robiąc zdjęcia, które zapewniły ci prestiż w branży, czułeś coś bardzo podobnego.

    - Nazywam się Lee Soo Won, jestem fotografem. Czy jeśli zaproponuję ci sesję zdjęciową, zgodzisz się na nią? - Głos masz wypruty z emocji, jak zawsze zresztą, kiedy musisz coś komuś proponować. Świetnie maskujesz emocje, Lee. Prawie tak dobrze jak ten uliczny tancerz. - Więc?


    [hahha, ale stypa/ wybacz, z kolejnymi komentarzami będzie bardziej sensownie. :C]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Mamu, przez takie "powitanie" japa mi się uśmiecha przez 5 minut. ; ~ ; Zła istotko, brakuje mi pomysłu, coby ich ze sobą "poznać, zapoznać". ]

    Yeon..

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Boniu, to jest takie.... aaaw, Qt, kałai i te takie inne. ; ~ ; *znów się uśmiecha, damn.* A więc w porządku! może być. Jednako nie mam talentu do (hcdghfdcn) długiego rozpisywania się, chociaż na upartego pójdzie. I mam tylko nadzieję, że będzie sensowne. ; ~ ; ]


    Maatko, już dawno powinnam była być w domu. Mruknęła do siebie, wpatrując się wyświetlaną na telefonie godzinę. Z jakże niewielką chęcią podniosła się zostawiając na murku kubek z zimną już kawą, o którym zapomniała dobrą godzinę temu. Wyciągnęła ręce w górę, przeciągając się. Czas ruszać
    Nie śpieszyła się. Jak zwykle. Nawet nie wiedziała, gdzie tak na prawdę jest. Może i była w jakiś bocznych ulicach Seulu, może i nie. I to ją nie obchodziło. Idąc tędy za dnia zapamiętała drogę. szła w dobrym kierunku, acz coś ją napadło, by pójść nieco dłuższą drogą. Skręciła więc w jakąś nieco ciemniejszą uliczkę. [ Boże, jak ja to lubię. D: ] Usiadła na jakiś schodkach, i dobyła w plecaka butelkę z wodą. Siedziała, pijąc spokojnie. Do czasu.
    Nie wiedziała nawet, kiedy wyrwano jej z dłoni wodę, przez co nieco wylała na siebie. Nie wiedziała, kiedy nieznajomy jej mężczyzna przygniótł ją swoim ciałem do schodów, swoimi lepiącymi się łapskami jeżdżąc od jej mokrych od wody ramion, po piersi, aż do pośladków. Jej reakcja po tym, gdy zorientowała się, co jest grane? Krzyknęła tylko jakieś przekleństwo, uderzając nieszczęśnika kolanem w klejnoty. Gdy ten się skulił uciekła mu, jeszcze przedtem łapiąc z ziemi butelkę. Nawet uciekając, nie śpieszyła się. Szła nieco przyśpieszonym krokiem, w razie gdyby mężczyzna miałby za nią gonić
    Nie patrzyła jednak przed siebie, przez co wpadła na kogoś tak, że musiała aż usiąść.

    Yeon
    [ a teraz możesz mnie bić. jestem przygotowana XD ]

    OdpowiedzUsuń
  4. Pan tancerz działał ci powoli na nerwy, choć z natury jesteś spokojnym człowiekiem – albo inaczej, choć okres największego buntu i złości do wszystkiego i wszystkich, masz już za sobą, nie mogłeś powstrzymać prychnięcia. Cały spokój i brak emocji, który sobie założyłeś utrzymać za wszelką cenę podczas rozmowy, poszedł się bujać.

    - Chyba nie wiesz z kim rozmawiasz, dzieciaku.
    On nie jest o wiele młodszy, ty nie jest za to z pewnością zbyt dojrzały. Chciałbyś udawać, że jest wręcz przeciwnie, jednak ludzie nie są na tyle głupi, żeby nie widzieć, co się święci. Wyczuli, że więcej w tobie arogancji niż spokoju.

    - Proszę dać spokój, chłopak powiedział przecież, że nie chce. - Słowa dziewczyny sprawiają, że denerwujesz się jeszcze bardziej. Nawet nie masz zamiaru patrzeć na nią, za dużo w jej wypowiedzi aegyo.
    - Proszę mi dać spokój – odpowiadasz, a właściwie wypluwasz z siebie słowa. Nawet nie spuściłeś wzroku z jego twarzy, dostrzegasz w chłopaku coraz więcej cech; za duży nos, opadłe powieki. Uśmiechasz się - On po prostu nie wie z kim rozmawia. - odpowiadasz, pewny swoich racji. Życie nauczyło cię, że jeśli czegoś pragniesz, musisz po to sięgać sam. Okazje się nie powtarzają a uczucie, przepełnione pewnością co do wartości zdjęć, wciąż nie mija.
    Podchodzisz do niego i kładziesz na murku, obok jego uda, swoją wizytówkę – zakrywasz imię i nazwisko, pokazujesz loga firm z którymi współpracowałeś. YG, SMTOWN, High-cut, Nylon i kilka bardziej znaczących klubów w Seulu.
    - Nie będę ci się narzucał – mówisz, już spokojniej, błądząc wzrokiem po jego twarzy. - To moja wizytówka, jeśli kiedyś będziesz miał czas, zadzwoń. To praca, jak każda inna, osiemset dolarów za sesję.

    Odwracasz się na pięcie i odchodzisz, przeciskając się przez tłum gapiów. Tylko zaciśnięte pięści i paskudne spojrzenie pozwala ci się wyróżnić z tłumu. Osiemset dolarów... Kurwa.



    Soowon

    OdpowiedzUsuń
  5. [Annyeong!
    Może ja coś później wymyślę ^^
    Jak na razie zajmuję się drugą postacią i mam nadzieję, że znajdę dla niej "właściciela", keke]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wydaje mi się, że z drugim będzie nawet łatwiej ^^]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Nie wiem, już nic nie zmieniam. Głupi mi XD Zawszę kończę na Nomie, kurde. W ogóle, każdy komentarz, który Ci wysyłam, piszę przy EXO. Teraz trafiło się Growl i kurde, no. Garnitury.]

    Spodziewałeś się wszystkiego Lee, prawda? A przynajmniej tak ci się wydawało.
    Czując silne pociągnięcie, myślałeś że to jakiś bandzior próbuje cię zaatakować – chyba dlatego, zamiast wyszarpać się, uciec, czy po prostu sparować dłonie napastnika– tak jak to uczony byłeś przed laty na szkolnym boisku, po prostu złapałeś za aparat. Sprzęt za kilka tysięcy dolarów był dla ciebie cenniejszy niż własne zdrowie. Śmieszny jesteś, tylko nikt tego nie widzi.
    Potem tylko ogarnęło cię zdziwienie, masz wyjątkowo ciasny umysł, Lee, skoro nie przewidziałeś tego, że ten świrnięty tancerz źle odbierze twoje zamiary. Że będzie zdolny do ataku. Tylko dlaczego jest ci z tego powodu tak wesoło? Nie zgadłeś, pomyliłeś się co do niego. Myślisz że poznałeś człowieka, a tak naprawdę gówno o nim wiesz.
    Więc dlaczego teraz to ty się śmiejesz Soo, po co? Cholera, po co go jeszcze bardziej prowokujesz?
    I co, myślisz, że on będzie wiedział, że to twój najszczerszy uśmiech od miesięcy? Że emocje, które w nim wzbudziłeś swoją propozycją – to wzburzenie, ta wściekłość, sprawiły, że właśnie zyskałeś pewność, że ten chłopak jest tym, kogo chcesz widzieć w swoim studio? Jesteś głupi, SooWon.

    - Myślę, że kariera okładkowego pedała może być, a właściwie jest, jedyną dobrą rzeczą na jaką możesz w tym swoim życiu liczyć – Nie powinieneś odpowiadać tak wesoło, zwłaszcza po tym jak cię popchnął. Jak gruchnąłeś tyłkiem o jakiś durny słup, czy inny kant. Każdy facet oddałby na twoim miejscu, ty jednak – idioto, wyłącznie się nakręcasz na tego buskera jeszcze bardziej. Jesteś popierdolonym czubkiem, pozbawionym w dodatku instynktu samozachowawczego.
    Zrobiłeś mu zdjęcie, jedno, drugie. Piętnaste. Po prostu docisnąłeś odpowiedni guzik. (Technologia zawsze była twoim sojusznikiem, prawda?) Na każdym zdjęciu twój model był coraz bardziej wściekły. A ty, popaprańcu, coraz bardziej się szczerzyłeś. Jak małe dziecko.
    - Tysiąc? Tysiąc pięćset? Nie każ mi proponować dwóch...

    OdpowiedzUsuń
  8. [Co ja Ci robię? D:]

    Jeszcze przez większą chwilę nie patrzyła, na kogo wpadła. Dopiero, gdy wychwyciła męski głos jakby leniwie rozchyliła powieki. Kilkakrotnie zamrugała, chcąc przyzwyczaić wzrok do ciemności. Nie jest dobra pora? Tego typu miejscach? Śmieszny jesteś. Uśmiechnęła się mimowolnie, podnosząc głowę, by na niego spojrzeć. W bladym świetle zdołała tylko ujrzeć rysy jego twarzy. Wywnioskowała, że chłopak musi być co najmniej w jej wieku. Chociaż nie tego się spodziewała.
    Z cichym westchnęciem podniosła się z ziemi, ściskając w dłoni butelkę z wodą, której no, nie zostało jak najwięcej.
    - Cóż, sądzę, że gdybym była mężczyzną zapewne zareagowałbyś całkowicie inaczej, czyż nie? - spytała spokojnie, unosząc dłoń do policzka, by wyciągnąć z kącika ust włosy.

    Yeon.

    OdpowiedzUsuń
  9. Roześmiałeś się, tym razem wyjątkowo paskudnie. Licytować możesz sobie prostytutkę. Jego słowa odbiły się rykoszetem, trafiając prosto w ośrodek mózgu, który był zapewne zmobilizowany w twoim organizmie do osiągania skurwysyństwa maksymalnego.
    - Skarbie, słuchaj. Zarabiasz na ulicy, prostytutki również. Nie widzę dużej różnicy między wami. Ty, one, oni... każde z was sprzedaje swoje ciało, szkoda tylko, że tego nie rozumiesz. - Mimo tych ostrych słów, schowałeś aparat, to co przed chwilą robiłeś było równie nielegalne, co napaść tej małej tancereczki na twoja osobę. Poza tym, chyba przestraszyłeś się jego groźby, nigdy nie przepadałeś za bijatykami. Zawsze byłeś najsłabszym i najłatwiejszym celem, bo jako dziecko zawsze byłeś najmniejszy... Gdy w końcu urosłeś, przekonałeś się, że to niczego nie zmieni. Dawanie po pysku zawsze doprowadzało cię wyłącznie do złamanego nosa i skręconych nadgarstków.
    Jesteś niesamowicie zirytowany jego zachowaniem, przestało ci się to wszystko podobać. I nie wiesz, co masz zrobić. Dać spokój i odejść, czy zaryzykować i... I no właśnie, przemyśl to Lee. Przemyśl, co możesz uzyskać swoim zachowaniem. Już go nie przekonasz, skoro nie udało ci się to do tej pory... Nigdy nie wierzyłeś w przeznaczenie, czy jakiekolwiek zrządzenia losu, jednak... Cholera, w tym wypadku najlepiej byłoby gdybyś pozostawił miejsce naturalnemu przypadkowi rzeczy.
    Już raz odszedłeś od tego gościa, a on za tobą pobiegł. Może teraz, może teraz postąpi tak samo? Liczysz na to, tak bardzo, że postanawiasz zaryzykować. I stracić go z oczu, być może raz i na zawszę.
    - Dotarło - odpowiadasz w końcu, unosząc ręce w geście poddania się. - i... Jak chcesz. Już sobie idę, spoko.

    [hej, aj dżas mit ju and dys ys krejzi, b't yts szity koment, soł forgiw mi mejbi?]

    OdpowiedzUsuń
  10. [ BOŻE, UBÓSTWIAM CIĘ JUŻ. Ale proszę Cię. Zabij mnie, nie umiem myśleć D: ]

    Oczywiste, jasne. Em... Chwila. Akcja stop. W mig zrozumiała. Nie zauważalnie się uśmiechnęła, udając wielce przestraszoną dziewczynkę. "Spanikowała" czując za sobą zimną ścianę. "Uległa". Wiedziała, że zapewne da się na to nabrać. Szlag. Jeśli tak dobrze udaje, czemu nie mogłaby zostać aktorką? Gadanie. Nie lubi, jak nieznane mordy wlepiają w nią wzrok.
    Lekko się wzdrygnęła, czując ciepły oddech chłopaka na szyi. I wkurzył ją tym.
    - A ty się do nich zaliczasz, chłopczyku? - wymruczała z jakże udawaną czułością, po czym delikatnie wsunęła nogę między jego nogi. Musiała tylko zaczekać. Rozmowę ciągnęła jednak dalej:
    - Wierz mi, jeśli chodzi o tego typu facetów... - nie dokończyła. Czekała.

    Yeon.

    OdpowiedzUsuń
  11. [ NO. <333333333333333333333333 WĄTEK! RAUS. <3 ]

    Jongin

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Wolisz kumplowanie czy mordobicie? ]

    Jongin

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Znają się od dawna, np. no i skoro Jun Su dorabia w sklepiku, to może Jongin by się go pytał, czy nie ma jakiejś roboty, no i ten by mu załatwił w tym samym sklepie? ]

    Jongin

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Głupiutka. Hm, śmieszne. Uśmiechała się nieprzerwanie, hamując w sobie chęć wybuchnięcia śmiechem. Drżała z tłumionego w sobie odruchu, jednako miała tylko nadzieję, że nie zauważy tego przy bladym świetle. Tylko rozbawił ją tym. Wciągnęła przez nozdrza powietrze, nieco głośno odetchnąwszy.
    - Dawno byś się zwijał z bólu na ziemi, trzymając się za jaja. Mam jebany rentgen do rozpoznawania złych i dobrych ludzi - zażartowała, krzyżując na piersi ręce. Gdyby znajdowaliby się w innym miejscu i nie byłoby tak ciemno, zapewne mógłby dostrzec, jak na jej ustach igra złośliwy uśmiech. A tak to niewiele widział.

    Yeon.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałeś przeczucia, że zadzwoni.
    Miałeś doła, bo może – gdybyś się wtedy z nim pobił, wiedziałbyś chociaż, że szansy już nie masz. A tak? A tak od kilku dni snujesz się struty i na każdy telefon reagujesz nerwowym piskiem. To tak bardzo niemęskie zachowanie, że aż Milo, twoja asystentka, zabrała ci iphona i od dwóch dni nie pozwalała ci się do niego zbliżać. Nie wiesz już nawet co cię bardziej denerwuje – utrata modela, brak telefonu, czy fakt, że ulegasz własnej podwładnej.
    Przeglądasz zdjęcia, oczy pieką coraz bardziej. Szkła kontaktowe dają o sobie znać, pech jednak chciał, że zapomniałeś wziąć z domu okularów. Milo siedzi przy swoim biurku, rysuje jakieś wykresy na uczelnie. Ignorujesz ją, i tak ci nie wytłumaczy co też konkretnie robi. Upijasz łyk kawy, kolejny.
    Cisza w studio coraz bardziej ci przeszkadza, zamykasz laptopa i mówisz, że musisz wyjść na świeże powietrze. Asystentka posyła ci wymowne spojrzenie, znów masz wrażenie, że czyta ci w myślach.
    = Dobra, idę na papierosa. - mówisz w końcu, odwracając się do kobiety plecami. Chyba pada. Powinieneś zabrać ze sobą parasol, Soowon. Ty jednak lubisz moknąć, prawda? Działa to na ciebie oczyszczająco. Strasznie tu duszno. Wdychasz łapczywie powietrze i już cię nie ma.
    Prawie potykasz się na schodach.
    Smród na ulicy jest niewyobrażalny, nie pada. Zbiera się za to na burze. Nie lubisz burzy. Powietrze jest wtedy tak potwornie ciężkie i przytłaczające. Wzdychasz. Przynajmniej masz swój nałóg. Albo to ona ma ciebie.

    Dopalając papierosa myślisz jeszcze raz o tancerzu. Postanawiasz, że już więcej nie będziesz zaprzątać sobie nim głowy. Nagle słyszysz krzyk Milo, wychylasz się spod daszku przy wejściu do budynku i patrzysz w górę. Wiedziałeś kogo zatrudniasz. Wiedziałeś, że ta szalona Chinka nigdy nie będzie tryskającą doświadczeniem kobietą – nie chciałeś nawet tego... Ale krzyczenie z piątego piętra, bo ktoś dzwoni? To już nawet nie było nieprofesjonalne.
    Pokazujesz jej środkowy palec, ona tylko stuka się iphonem w policzek. Coś mówi, teraz to ty krzyczysz.
    - To chyba ten tancerz! - Głos kobiety dociera do ciebie jakby w zwolnionym tempie, rzucasz niedopałek i biegniesz na złamanie karku do studia. Cała klatka schodowa drży, albo to ty się trzęsiesz. Ze zdenerwowania.
    Milo czeka przy drzwiach z telefonem, chwytasz go pewnie i przyciskasz do twarzy.
    - Halo? To ty...? - zadajesz pytanie, nawet nie zastanawiasz się nad jego sensem. Nie obchodzi cię kompletnie jak ono może brzmieć. Ten facet to nie twój kochanek, Lee. - Cieszę się, jeśli to ty...


    Soowon

    OdpowiedzUsuń